Stanąć, uwolnić się z więzów. Iść. Patrzeć i iść. Nie tak zwyczajnie z A do B. Iść obłędnie. Nie „pójść”, a „iść”. Chodzić, po prostu chodzić. Być tu, potem tam, tu, siam, tam, owam i znowu tam. Nie być nigdzie, a czuć jakby było się wszędzie. Zrobić coś. Opowiedzieć komuś piękną historię. Zaprosić go do środka opowieści. Pokazać mu. Otworzyć przed nim... furtkę. Usiąść i odpoczywać jak odpoczywa ktoś, kto zbudował dom, posprzątał ogród do ostatniego chwastu, do ostatniego wypalonego życiem listka, który z wysiłku spadł z drzewa (dokonał ostatniego samodzielnego kroku ku wieczności, choć nie miał wyboru). A jutro znów zawieje wiatr, znów urośnie trawa, znów dzieci popsują rynnę, „posieją” grabki, zdepczą rabatkę. Ale mimo to, a może właśnie dlatego, lub zupełnie bez związku z tym jutro zaświeci słońce! Tak jak bez związku spadnie deszcz, chwyci przymrozek, zawiśnie mgła, księżyc utyje tak bardzo, że niemal pęknie, a potem schudnie tak bardzo, że aż zniknie....
KONTAKT: M.Nyćkowiak
601-352-596
mnyckow@o2.pl